A co jeśli szansą dla drzew, są tylko kapliczki?

uwielbiam drzewa, uwielbiam las i mam słabość do kapliczek. Zadałam sobie to pytanie obserwując narastająca wycinkę, najpierw przydomowych drzew, potem miejskich zieleńców, na koniec państwowych lasów. 

 

Stara Olsza na trasie do Pszczyny.  Uwieczniłam ją podczas prac prowadzonych pod rozbudowę drogi, rośnie na tyle blisko drogi i prac budowalnych, że powinna paść ofiarą wycinki jak inne piękne drzewa z tej strony drogi. Ale wisi na niej kapliczka, urocza Matka Boska z Dzieciątkiem, klasyczny obrazek jaki pamiętam z dzieciństwa. Zastanawiałam się czy kapliczka uratuje drzewo, uratowała. stan na dzień 10.10.2020

 

 

Projekt w trakcie realizacji.

Obserwując okolice mojego zamieszkania, doszłam do wniosku, że wiara jest silniejsza niż wiedza, niż logika, niż badania naukowe. Być może dla ochrony przyrody przed masową zagładą zostaje nam tylko modlitwa…

Zdjęcia robione na trasie Pszczyna, Wisła mała, kwiecień 2021

Kapliczki kojarzą się nam z religijnością ludową , początkowo stawiano je lub wieszano jedynie w lesie, dla upamiętnienia ważnych wydarzeń, cudownych ozdrowień lub podziękowań za wstawiennictwo. Dopiero potem „wyszły” do wsi – na rozstaje dróg, by chronić wsie od „złego”. Potem do domów.

Drzewo, w wierze ludowej, dzięki swej mocy (leczniczej) uważano za święte. Dzięki swej koronie łączące to co boskie (niebo) , korzeniami z tym co ziemskie  (ziemia i podziemie). Często bywało obdarowywane „wotami” w podzięce za możliwość korzystania z jego leczniczej mocy.

 Beskid Żywiecki

Tygiel Kultury 10/2003 „Przydrożna kapliczka” R.Dzięcielski

Świętymi były drzewa nie tylko lecznicze, ale okazałe, stare. Zabronione było je ścinać. Kto zetnie takie drzewo, wkrótce umrze.

Drzewom, które uważano za święte, zostawiano „wota” : wstążki, haftowane ręczniki lub chusty. Wszystko w podzięce za pomoc, leczenie, ochronę od piorunów. Miejsca takie urządzano pietyzmem, a przy kapliczkach często odbywały się nabożeństwa.

 

fot własna, Kamieńczyk Karkonosze